rozmowy kuchenne

Nie wiem czy zauważyliście, ale wiele osób ma coś takiego, że wchodzą do domu i zaczynają rozmawiać w kuchni. To miejsce jakby było najlepsze do szczerych i śmiesznych rozmów, do wynurzeń i skarg. Wiele osób siedzi godzinami i nawet nie chce iść usiąść do pokoju, tylko czuje się najlepiej w kuchni. Pamiętam, że w mojej rodzinie też tak było. Najlepsze rozmowy Polaków odbywały się w kuchni, gdzie zapach obiadu i świeżego ciasta sprawiał, że człowiek siedział do późnej nocy. Coś jest w tej kuchni. Atmosfera domowego ogniska? A może tylko przyzwyczajenie wyniesione z domu i przekazywane od pokoleń. Jakoś pokój nie służy za ciekawe miejsce. Są tacy co powiedzą, że w końcu w kuchni można coś podjeść. To też jest jakiś argument. Pod warunkiem, że kucharka da nam coś wyskrobać z garnkach i nie dostaniemy po łapach. Spotkajmy się więc w kuchni i pogadajmy o pierdołach i rzeczach ważnych, bo w końcu istotne jest to by rozmawiać z ludźmi, by załatwiać w ten sposób cywilizowany wszelkie problemy i konflikty.