opowiadanie cz 2
Totalny obłęd. Nie wiedziałem, ze kompot można przesłodzić. Wyszedłem do łazienki niby się załatwić. Kran, ukochany kran z wodą, zimną, może i chlorowaną ale nie słodką, ani nie soloną. Dobrze, ze baba nie umie tego jeszcze zrobić. Woda, pyszna niczym nie zmącona czysta woda. Wlałem w siebie chyba z litr. Kurcze, nie wiedziałem, że można człowieka do takiej desperacji doprowadzić, że woda w kranie okaże się najsmaczniejsza z całego obiadu. No ale teraz trzeba wrócić do stołu i jakoś przetrwać jeszcze herbatę. Dobrze, że jej nie słodzi ani nie soli. Wybaczcie czytelnicy, może i to nie jest zbyt dobre opowiadać o złych obiadach u teściowej, ale każdy kto spróbował jej kuchni wie o czym ja mówię. Niestety jestem zmuszony wychwalać kuchnie jej ręki i znosić te straszne potrawy, choć nie wiem jak długo będzie to znosić mój żołądek. Mam nadzieję nie zatruje mnie na amen.