biedronka
Podobają mi się reklamy biedronki. Choć dziwnie by było gdyby jedzenie przemówiło naszym językiem. Na przykład będąc na talerzu nagle odezwało by się, że jest mało słone. Człowiek by chyba oszalał i rzucił się przez okno ze strachu, a może bardziej ze zdziwienia. Albo pod turlał by się pomidor gdy my sobie spokojnie robimy chleb z masłem i szynką, a tu nagle taki staje na drodze do naszej szynki i jakby nigdy nic zaczyna swoje teksty: czemu tak tłusto? Może więcej owoców byś jadł? Smakuję najlepiej bez skórki, bo ona zawsze może ci stanąć na żołądku, a tego byś zapewne nie chciał. Totalny obłęd. Zresztą mamy już reklamy gdzie mówią widelce i noże., więc do tego na przykład doszedł by nóż i mówi, żeby się pomidor tak nie wtrącał, bo inaczej pokroi go na kawałki, aż mu sok poleci. Śmieszne, prawda? Dobrze, że ani owoce, ani rzeczy nie mówią, choć wiem, że są tacy ludzie, którzy powiedzą a czemu nie mówią, przecież też mają swój rozum. Zostawiam tych biedaków. Dobrze jest jak jest, że jedzenie z nami nie dyskutuje.